Szukaj w swulinski.com:
 
 
Antyczny kraj Zapoteków 18 listopada
Kościół San Pedro Fresk Zapoteków #1

Pierwszym miejscem, gdzie zatrzymaliśmy się było San Pablo Villa de Mitla. Małe, ale schludne miasteczko oparte jest na turystyce. Ludzie przyjeżdżają tutaj, aby zobaczyć starożytny pałac Zapoteków, albo raczej jego małe szczątki. To miejsce różni się od wykopalisk archeologicznych, które odwiedziliśmy wcześniej. Mitla leży w dolinie, a nie na szczycie góry, ani na stoku. Brak jest tu piramid, znaleźć można tu tylko prehiszpańskie zabudowania. Pałac ma delikatne zdobienia w formie geometrycznych wzorów i malowideł. Był on wciąż zamieszkały, gdy pojawili się tu Hiszpanie, lecz wkrótce po ich przybyciu został zniszczony. Fundamenty i materiały z pogańskiej świątyni użyte zostały przez Hiszpanów do budowy kościoła San Pedro.

Fresk Zapoteków #2
Pałac w Mitla Geometryczne wzory Zapoteków Ewa napełniająca zbiorniki wody
Butelki mezcal  

Spędziliśmy kilka chwil w Mitla aby napełnić zbiorniki na wodę i kupić mezcal, lokalny alkohol produkowany z agawy. Zdecydowaliśmy się na butelkę z glistą na dnie. Wymowne przysłowie dotyczące tego alkoholu utkwiło mi w pamięci, „Para todo mal Mezcal, para todo bien también”, czyli „na wszystko co złe Mezcal i na wszystko co dobre, też”.

Droga do antycznych malowieł skalnych Zagłębienie skalne powyżej

W samo południe znaleźliśmy się w sąsiedniej sennej wiosce Xaaga (wymawiane Saaga) leżącej zaledwie kilka kilometrów od Mitla. Będąc w okolicy, większość ludzi jedzie zobaczyć gorące źródła Hierve el Agua. My jednak zdecydowaliśmy się odszukać stare malowidła skalne. Jest to mało znane miejsce, tylko lokalni mieszkańcy znają dokładną lokalizację, potrzebowaliśmy zatem przewodnika. Okazało się to być wyjątkowo łatwym zadaniem. Zajęło mi nie więcej niż 5 minut, aby znaleźć jednego z nich. Podszedłem do grupy osób stojących w cieniu. Po krótkiej rozmowie, za 100 peso, jeden z mężczyzn, który przedstawił się jako Javier zgodził się pójść z nami. Pokierował on nas bez zarzutu. Po 10-minutowej jeździe i kolejnych 20 minutach na piechotę, staliśmy u stóp płaskowyżu. Półka skalna widoczna była powyżej. Byłem pewien, że jest to najbliżej jak tylko możemy się dostać, ale nasz przewodnik kontynuował wspinaczkę w górę. Wspinaliśmy się po pionowej ścianie, na szczęście nie za długo. Trzeba przyznać, że Javier miał sporą nadwagę. Bez problemów jednak udało mu się wspiąć na samą górę.

Xaaga Pinturas Malowidło szamana Malowidło zwierzęcia

Malowidła na skale były w różnym stanie. Uszkodzenia ręką ludzką były wyraźnie widoczne. Jest to tak powszechne wśród odwiedzających (trudno powiedzieć dlaczego), że często czują się oni zobowiązani, aby wprowadzić pewne korekty do prehistorycznej sztuki, bądź po prostu wygrawerować imiona swoich bliskich. Na skale, znaleźliśmy starożytne kontury dłoni, ludzkie postacie przedstawiające myśliwych i szamanów, zwierzę, określone przez naszego przewodnika jako "dinozaur", a nawet węża. Miejsce to przypominało nam Mesa el Carmen na Baja. Obie grupy malowideł to bezspornie pozostałości dwóch niezależnych kultur, jednak te tu w Xaaga wyglądały na bardziej prymitywne. Czy są one starsze niż pinturas czyli malowidła skalne, na półwyspie Baja? Trudno powiedzieć. Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie.

Następnie zatrzymaliśmy się na kilka chwil w ruinach osady Zapoteków znanej dzisiaj jako Lambityeco. Miejsce to znajduje się tuż przy drodze łączącej Mitla i Tule. Niewiele jest tutaj do zobaczenia, tylko dwie spośród prawie 200 budowli zostały odrestaurowane. Mimo wszystko jest to ciekawe miejsce, a to dzięki znalezionym tam rzeźbom.

Grobowiec nr. 6 Wyrzeźbione twarze Płaskorzeźby Lambityeco
Cocijo, bóg deszczu Zapoteków  

Wyrzeźbione twarze znajdujące się w Grobowcu nr. 6 przedstawiają pochowaną tam parę, mężczyznę o imieniu Jeden Drżenie i kobietę Dziesięć Trzcina. Figury są bardzo realistyczne. Jest to arcydzieło sztuki prehiszpańskiej Zapoteków. Zwiedzając to miejsce, dowiedzieliśmy się, że wśród kości znalezionych w tym grobie nie było kości udowych. Płaskorzeźby w Lambityeco przedstawiają wysoko urodzonego mężczyznę czyli Coqui niosącego kość udową w ręku. Interpretuje się ten fakt, że kości udowe usuwane z grobów wykorzystane były jako symbol dziedziczonego prawa do noszenia tytułu Coqui.

Tuż przed zachodem słońca, znaleźliśmy inne ruiny Zapoteków o nazwie Dainzu. To miejsce można było poznawać na własną rękę. Byliśmy w stanie chodzić wszędzie gdzie tylko chcieliśmy, bez żadnych wyznaczonych ścieżek, bez płotków, jak również bez żadnych innych turystów wokół.

Templo Amarillo Grób Boisko
Płaskorzeźba boga desczu  

Dainzu co oznacza „Wzgórze Kaktusów” osiągnęło swój zenit rozkwitu pomiędzy latami 600 p.n.e., a 200 n.e. Zbudowana na zboczu osada skierowana była na zachód. Niektóre groby, budynki religijne i boisko zostały odrestaurowane. Najciekawsze z nich to Templo Amarillo czyli Żółta Świątynia, mała kamienna struktura z patio i dwoma kolumnami. Cały budynek pomalowany był pierwotnie na żółto, wskazuje to na jego religijne znaczenie.