Szukaj w swulinski.com:
 
 
Zapomniana misja 21 listopada
Plaża Ligui Droga do Gonzaga
Mała kapliczka przy drodze Oaza San Luis Gonzaga

Tę noc spędziliśmy nad wodą, na playa Ligui. Jadąc na południe od Loreto trzeba skręcić w lewo, w miejscu gdzie stoi znak „Marina Parque Nal”. Rano, po śniadaniu kontynuowaliśmy podróż na południe. Mijając miejscowość Ciudad Constitución, opuściliśmy asfalt wjeżdżając ponownie w pustynię. Podczas naszej podróży, temperatura powietrza była z dnia na dzień coraz wyższa. Tego dnia po południu, osiągnęła 35ºC. Po 2,5 godzinnych zmaganiach z kurzem i upałem, zauważyliśmy w oddali San Luis Gonzaga. Była to maleńka wioska w pustynnej oazie. Osada sięga swymi korzeniami do hiszpańskiej visita czyli stacji misyjnej założonej tu w 1740 roku. Gdy w roku w 1768, korona hiszpańska wydaliła jezuitów z Kalifornii Dolnej, misja ta nie została przekazana franciszkanom, tak jak we wszystkich innych tego typu miejscach w półwyspie. Było tu inaczej, gdyż lokalny sędzia zmienił prawa własności ziemi i Misión San Luis Gonzaga Chiriyaqui wraz z otaczającymi ją gruntami przekazana została miejscowemu ranczerowi. Przez wiele lat misja ta była po prostu prywatnym rodzinnym kościołem. Dzięki temu zachowała ona swój pierwotny charakter. Malutka świątynia posiada zwykłą elewację i proste wnętrze z białymi ścianami i kamienną podłogę. Nie ma tam zdonionego ołtarza, nie wspominając już o innych ozdobach.

  Kamienna posadzka
Wejście Misión San Luis Gonzaga Chiriyaqui Stara misja

W bliskim sąsiedztwie kościoła, znajdowały się ruiny dwóch starych domów w typowym hiszpańskim stylu kolonialnym. Jeden z nich miał opuszczony sklep z zakurzonymi regałami, ladą sklepową i innymi meblami stojącymi dokładnie tak samo jak przeszło wiek temu. San Luis Gonzaga to bardzo spokojne miejsce, jakby opuszczone i wręcz senne. Byliśmy bardzo szczęśliwi, że udało nam się je odwiedzić.

  Stary dwór w ruinie
Opuszczony sklep Zachód słońca na pustyni