Wyprawy off-road Swulinskiego Home Page
Szukaj w swulinski.com:
 
 
Czerwona wyspa Afryki

Bara

12-13 stycznia, 2015

Ideałem byłoby jechać od razu na północ z Tulear do Morondava i dopiero stamtąd do stolicy Magaskaru Antananarivo nazywanej w skrócie Tana. Wiem, że taki podróż jest możliwa, ale niestety nie w styczniu. Nie wszędzie po drodze są tam mosty, a podczas pory deszczowej wysoki poziom wody w rzece uniemożliwia przejazd. Nie mając innego wyboru, musieliśmy zawrócić i jechać dokładnie tą samą drogą, którą przyjechaliśmy z Tana.

Baobab fony Baobab Grandidiera
Wozy zaprzężone w woły zebu Le Jardin du Roy #2

Jadąc jakby po własnych śladach zatrzymaliśmy się ponownie w pięknie położonym hotelu Le Jardin du Roy. Następnego dnia wyruszyliśmy do parku narodowego Isalo. W pobliżu biura parku dokładnie ten sam przewodnik czekał na potencjalnych turystów. Był szczęśliwy widząc nas ponownie, ponieważ nie ma zbyt dużo pracy dla przewodników w tym czasie. Zabrał on nas tym razem do innej części parku. W tym rejonie, Isalo przypomina zachodnią część w Ameryki Północnej. To jakby Capitol Reef lub częściowo Canyonlands w Utah. Podobieństwo wynika z analogicznego pochodzenia geologicznego tych miejsc. Miliony lat temu oba rejony zalane były ciepłymi wodami morza śródlądowego w wyniku, czego doszło do nagromadzenia piaskowca, wapienia i łupków skalnych. Erozja wykonała resztę pracy. To właśnie, dlatego można znaleźć tutaj wiele skamielin morskiego pochodzenia.

Płaskowyż w parku narowowym Isalo
Tymczasowy grób Bara Grób docelowy Bara

Po krótkiej wspinaczce osiągnęliśmy główny płaskowyż Isalo. Napawaliśmy się pięknym widokiem, gdy nasz przewodnik wskazał na stertę kamieni w pobliżu. „To jest kraina plemiona Bara”-powiedział-„nie mieszkają oni już w granicach parku, ale nadal mogą zgodnie z tradycją chować tu swoich bliskich, jest to dla nich święte miejsce.” „Zatem, to musi być grób”-usłyszałem Mateusza stojącego za mną. „ Tak, grób, ale tylko tymczasowy”-padła odpowiedź. Okazuje się, że zgodnie z tradycją, rodziny Bara przygotowują miejsca spoczynku dla swoich zmarłych wewnątrz stosu kamieni. Po czterech, czasami pięciu latach grób zostaje otwarty, a kości wyjęte. Odbywa się wtedy we wsi wielka uroczystość, to znaczy rytuał oczyszczania szczątek. Umyte, luźne kości przenosi się następnie do górskiej szczeliny w skale, gdzie są one starannie złożone. Wejście do groty jest następnie uszczelniane, aby zabezpieczyć grób i pozostałości nieboszczyka przed zwierzętami i potencjalnymi złodziejami.

Pusty grób Sakalava Pusta trumna Bara
Jaszczurka na skale Formacje skalne w Isalo #1
Piscine Naturelle  

Słyszeliśmy o ludziach Bara już wcześniej. O tej grupie etnicznej często się wspominało w naszych rozmowach z Malgaszami. „Czy to prawda, że kradzież bydła jest nadal jednym z najważniejszych elementów w kulturze Bara?”-było to pytanie, które koniecznie musiałem zadać. „Tak, młodzi mężczyźni Bara kradną bydło zebu i idą za to do więzienia. Świadczy to o ich męskości. Tylko silny mężczyzna może mieć wiele żon„-nasz przewodnik wyraził to gestem zaciśniętej pięści i dodał-„słabego człowieka, czyli takiego, który nie kradnie zebu nie szanują kobiety.” Bez żadnych wątpliwości, ta od dawna zakazana praktyka jest wciąż żywa. Bez wahania Ewa podążyła z pytaniem-„czy powiedziałeś, że jeden mężczyzna może poślubić wiele żon?”

Mini baobab Formacje skalne w Isalo #2

Pochodzący z Afryki lud Bara to grupa etniczna Madagaskaru, która nadal prowadzi pół-koczowniczy tryb życia. Mieszkają oni w małych wioskach składających się z prymitywnych prostokątnych lepianek. Mężczyźni często chodzą z włóczniami w rękach, jako broń, do ochrony swoich stad zebu, które to z kolei są niezwykle ważne w ich kulturze. Bara w większości nie są chrześcijanami i nadal praktykują stare tradycyjne wierzenia. Nie istnieje, zatem nic, co mogłoby powstrzymać ich od posiadania kilku żon. Z opowieści, które słyszeliśmy nie jest niczym niezwykłym, spotkać rodzinne Bara, gdzie żyją trzy lub cztery żony.

Mężczyzna Bara patrzy na nas Wioska Bara