Szukaj w swulinski.com:
 
 
Wzdłuż wybrzeża Zatoki Meksykańskiej 16 listopada

Poprzedniego dnia, gdy było już ciemno, odbiliśmy z głównej drogi w kierunku La Mancha leżącego na Zatoką Meksykańską. O tej porze roku było to opustoszałe miejsce. Wszystkie motele i kempingi wyglądały na zamknięte. Otwarta była tylko jedna restauracja. „Gdzie można tu spędzić noc?”-zapytałem-„poszukujemy jakiegoś obozowiska, aby spać w samochodzie”-wyjaśniłem. „Nic się nie martwcie tu wszystko jest otwarte, tylko gości brak”-odpowiedziała, jak się okazało włoszka, właścicielka włoskiej restauracji i poszła po telefon. Niemal natychmiast przyjechał do nas na motorze jeden z miejscowych. Pojechaliśmy za mim do ukrytego za ogrodzeniem i drzewami małego kampingu o nazwie Eco Guias. Tam spędziliśmy spokojnie noc. Rano, po zjedzeniu tradycyjnego lokalnego śniadania, jajecznica z grochem i tortillą, ruszyliśmy dalej na południe.

Obozowisko Eco Guias Tortille
Blokada na drodze  

Nieoczekiwanie w jednym z miast, ruch był całkowicie zatrzymany. Samochody nie ruszały się z miejsca. Nie mieliśmy pojęcia, co było przyczyną tego opóźnienia, ale szybko zdecydowaliśmy się zaryzykować i ominąć ten korek. Okazało się, że pielęgniarki zablokowały szosę. Żądały one płatności na podstawie wcześniejszych umów. Na szczęście szybko znaleźliśmy właściwy objazd i w krótkim czasie, byliśmy znów w drodze.

Przejeżdżając przez Veracruz zrobiliśmy przerwę, aby zwiedzić chyba najciekawszą ze wszystkich warowni w Meksyku, Fort San Juan de Ulua. Miasto port Veracruz od początku swego istnienia odgrywało znaczącą rolę dla Meksyku. Założył je hiszpański konkwistador Ferdynand Cortez w roku 1519. W okresie kolonialnym było to największe centrum handlowe, bogatsze nawet niż sama stolica. Legendarne bogactwo wabiło piratów, aby chronić miasto, wzniesiono dużą twierdzę obronną.

Więzienie

Wybudowana na wyspie fortyfikacja chroniła nie tylko miasto, ale przede wszystkim transportowanych tą drogą skarbów. Tutaj właśnie zbiegał się szlak przewozu bogactw nie tylko rejonu Meksyku, ale również z tak odległych miejsc jak Filipiny na zachodzie i hiszpańskie kolonie w Ameryce Południowej. Przez magazyny przewijał się tutaj jedwab i przyprawy z Manili, dotarła tu trzcina cukrowa i ananasy z Karaibów, tędy przywożono Afrykańskich niewolników do pracy na plantacjach trzciny cukrowej. Veracruz było dla Meksyku głównym portem gdzie przypływali imigranci i gdzie dostarczano przeróżne towary, oraz miejsce z którego złoto i srebro wraz z innymi dobrami wysyłano do Hiszpanii. Nie istniał w tamtych czasach konał Panamski, jego rolę transportu towarów między półkulami wschodnią i zachodnią spełniał trakt lądowy pomiędzy Acapulco nad Pacyfikiem, a Veracruz nad Zatoką Meksykańską.

Brama fortu Lochy Strażnica

W forcie przechowywano skarby do czasu ich wysyłki do Europy, zwykle raz do roku. Dla ich zabezpieczenia konieczne były zatem mury o niepospolitej szerokości. W niektórych miejscach osiągają one nawet 30 m grubości. Wszystko to wymagało potężnych ilości materiałów budowlanych. Z braku tradycyjnych surowców, do budowy fortecy użyto koral. Część magazynowa podzielona była na mniejsze pomieszczenia, nie przypadkowo. Wielkość tych magazynów odpowiadała w przybliżeniu pojemności ładowni hiszpańskich galeonów. Gromadzone tam złoto i srebro, mogło być dzięki temu łatwo przeładowane na statki.

Brama do Nowego Świata Magazyn z grubymi murami Powierzchnie magazynowe Pomieszczenia magazynowe
Widok z wieży  

Z upływem lat forteca przyjmowała różne funkcje stając się więzieniem, a nawet pałacem prezydenckim. Dla meksykanów San Juan de Ulua jest symbolem obrony przed najeźdźcami. Jest to również ostatnie miejsce, gdzie stacjonowały wojska hiszpańskie, jeszcze przez cztery lata po uzyskaniu przez Meksyk niepodległości.

Prohido el passo  

Po wizycie w forcie, zdecydowaliśmy się przejechać przez miasto Veracruz, aby dostać się do autostrady. Wszystko szło dobrze, dopóki nie zatrzymała nas kolejna blokada. Tym razem pielęgniarki zablokowały setki ulic miasta przecinając je w pół. Sytuacja była beznadziejna. Gdziekolwiek nie skręciłem tam przejazd blokowała żółta taśma rozciągnięta w poprzek ulicy. Przez ponad godzinę borykania się ciągłymi korkami i zamkniętymi przejazdami, wreszcie przedostaliśmy się przez blokadę. W pewnym momencie byłem tak zdesperowany, że przejechałem po rozciągniętej taśmie rozrywając ją. Nie miałem jednak pojęcia, że przez następne pół godziny jeździłem po mieście powiewając na dachu żółtą taśmą z napisem „prohibido el paso” czyli „zakaz przejścia”.

Naszym następnym przystankiem było małe miasteczko Santiago Tuxtla. O zachodzie słońca, dotarliśmy do głównego placu w mieście, na którym znajduje się jedną z gigantycznych głów Olmeków. Cywilizacja Olmeków wybrzeża Zatoki Meksykańskiej wzniosła kamienne rzeźby, które przetrwały do naszych czasów, a wśród nich najbardziej znane są głowy. Ta znajdująca się w Santiago Tuxtla i nazwana La Cobata jest największą ze wszystkich. Waży ona 40 ton.

  La Cobata, olbrzymia głowa Olmeków

Cywilizacja, która często określana jest jako pierwsza w Mezoameryce, jako matka wszystkich kultur tego regionu, narodziła się w około roku 1200 pne. Najbardziej fascynujące i podziwiane są olbrzymie głowy Olmeków. Nie znaleziono ich zbyt wiele. Wszystkie posiadają pewne podobieństwa. Każda została wyrzeźbiona z jednego bazaltowego głazu i często transportowana była na odległość nawet 100 km, do miejsca przeznaczenia. Większość głów posiada kask. Jest to prawdopodobnie taki jak Olmekowie używali do ochrony w walce. Fakt, że te gigantyczne rzeźby przedstawiają tylko głowy może tłumaczyć wierzenia kultur Mezoameryki, że to właśnie tu, ukryte są emocje, przeżycia i dusza człowieka. Każda głowa jest jednak inna od pozostałych. La Cobata ma zamknięte oczy. Uważa się, że przedstawia ona zmarłą osobę.

Tres Zapotes Monument Q Olbrzymia głowa z wielkimi ustami Olbrzymia głowa z warkoczykami

Druga głowa w tym mieście znajduje się w lokalnym muzeum. Jest ona dużo mniejsza, ma przebite uszy i w niepowtarzalny sposób splecione włosy.